czyli o mnie i o przedsięwzięciach
RSS
czwartek, 03 listopada 2011
Eudaimonia

Bez lęków.

Fight. Radykalne obezwładnienie.
Mama jest moim mistrzem, a tata autorytetem.

Tagi: eudaimonia
09:20, shalisa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 października 2011
Maska
Moje ulubione jedzenie, slodycze, rarytaski. Czyste ubrania, paznokcie. Usmiechniete twarze, ale smutne serca. Zabroniono okazywac siebie, takim siebie jakim się jest, na rzecz takiego 'siebie', jak oni tego chca. Walka z emocjami, pogon za marzeniami, pieniadze. Wszystko w celu uwolnienia się i oderwania od tego psychicznego dyskomfortu, tak silnie dajacego się odczuc po zaledwie dwoch i pol dnia przebywania tutaj. Chcę wrocic do jasnej kuchni, malej, pustej lodowki, za goracego lub za zimnego kaloryfera, wysokich oplat za czynsz i Twoich ramion. Czy niechec przebywania z moja rodzina czyni mnie zlym czlowiekiem? Czy jestem zlym czlowiekiem nie angazujac się w problemy ochrony srodowiska? Tak po prostu zyc w zgodzie z soba. Oby te 18 godzin minelo szybko.
Tagi: dyskomfort
16:48, shalisa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 września 2011
Rezygnacja?

Ciastko, kanapka, baton, kotlet, czips...
Lubię to odpowiednio ugryźć, tak, aby nie musieć wyciągać okruchów wpadających za stanik. Dobry początek często gwarantuje dobre rozwinięcie, a czasem nawet jeśli zakończenie zaczyna przedstawiać się w niefortunnym świetle, masz przynajmniej tę świadomość, że pierwszy gryz był dobry i możesz liczyć na ewentualne wsparcie innych, docenienie Twoich starań.

Uwielbiam zaczynać, profilować palce na kształt, z adekwatną siłą we właściwym miejscu. Fizyka. Czasem jest to delikatny gryz i lekkie ssanie, innym razem zdecydowane kąśnięcie, ale zawsze staram się, żeby było opowiednio, bo wtedy daje mi to największą satysfakcję. Ważne też jest asekuracja i silna wola. Od czasu do czasu miłe jest zaskoczenie.

Tak mocno chcę, żeby już był październik.

Dlaczego nie walczyć?
Martwa ryba płynie z prądem.

17:38, shalisa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 września 2011
Póki jesteśmy bogaci

Póki jesteśmy bogaci - zwiedźmy świat cały.

- Masz stówę?
- Poczekaj sprawdzę.
- No i ile masz?
- Ni grosza.

Podróże. Języki. Nieruchomości. Psychologia. Fotografia. Kultura. Wiedza. Jedzenie. Picie. Palenie.

 

dzieci będą później

14:20, shalisa
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 września 2011
If I had a choice

If I had a choice...

Gdybym miała wybór, może poszłabym do najlepszych szkół tańca. Gdybym miała wybór, może zostałabym nawet baletnicą. Gdybym miała wybór, może tańczyłabym na Broadway'u. Gdybym miała wybór może byłabym informatykiem. Gdybym miała wybór, może byłabym już zbyt młodą mamą. Gdybym miała wybór, może nie zwiedziłabym świata. Gdybym miała wybór, może nie znałabym angielskiego. Gdybym miała wybór, może byłabym złodziejem. Gdybym miała wybór, może chodziłabym po wybiegach w Mediolanie. Gdybym miałą wybór, może uczyłabym siępraktyki zamiast suchej teorii. Gdybym miała wybór... No właśnie, zatrzymajmy się tutaj.

Może to i dobrze, a może nie dobrze, że tego wyboru nie miałam. Po co wracać do tego, co było, żałować. Tutaj, teraz, w tym miejscu. Mogę uświadomić sobię, że mam wybór, co do tego, co będzie później. Mam wybór czy będę tyła i sięrozleniwię. Mam wybór czy ta teoria przerodzi się w praktykę. Mam wybór, żeby uczyć się więcej, a dokładnie - tego, czego chcę, bo mam jeszcze na to czas. Mam wybór i w pełni tego świadoma powinnam zacząć działać, zanim już tylko będę mogła powiedzieć "Gdybym miała wybór"...

Tagi: wybór
16:20, shalisa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 sierpnia 2011
Kawa, moja wspaniała kawa

Dlaczego nie? Jeżeli zaczynać od nowa to dlaczego nie robić to z miejsca, w którym się obecnie jest?

 

 

Tęsknię za prawdziwą kawą, świeżo mieloną i parzoną w ekspresie z prawdziwego zdarzenia. Z samodzielnie ubitą błyszczącą, gęstą, mleczną pianką i cynamonową posypką. Cappuccino, na którym uczyłam się robić wzorki, po szkoleniu baristycznym - najpierw tylko koślawe serduszka. Syrop karmelowy, migdałowy, waniliowy. Mmm. Odkąd straciłam pracę zadowalam się tylko czarną kawą rozpuszczalną lub cappuccino z torebki. Mocno tęsknię za prawdziwą kawą, ale wiem, że nadejdzie ten dzień, w którym stanę się posiadaczem EKSPRESU DO KAWY. Może na początek jakiś mały na 'naboje'. Później jakiś poważniejszy. Może kiedyś będę mistrzem i ekspertem ds. kawy.

Dziś pijąc moją małą czarną powstrzymywałam się od tego, żeby sięgnąć po czekoladę. Ah, jak uwielbiam smak pełnomlecznej czekolady, roztapiającej się w ustach po łyku lekko słodkiej, lecz nadal z odczuwalną nutką goryczy kawy. Powstrzymywanie się tu jest w ramach pozbywania się złych nawyków i jedzenia nadmiaru słodyczy źle wpływających na moją skórę i mój brzuch.

16:14, shalisa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 lipca 2011
No właśnie - jaki?

Czas upływa. Godziny, minuty, sekundy. A ja siedzę wpatrzona, w zasadzie to wpatrzona gdzie? Zamyśliłam się przed chwilą ze wzrokiem utkwionym gdzieś... Było to dwie minuty temu, ale nie potrafię sobie uświadomić gdzie patrzyłam. O czym myślałam? Chyba o tym wpisie, który przed chwilą zaczęłam pisać, a który uznałam za absolutnie niepotrzebny. Zrezygnowałam chcąc się podnieść, za coś zabrać, ale zamyśliłam się ze wzrokiem utkwionym gdzieś. Zdenerwowało mnie to poczucie beznadziejności, rozlazłości, nicnierobienia. Postanowiłam coś zrobić, ale szczerze mówiąc nie bardzo mam co do roboty w tym momencie. Ciągle, bezustannie staram się jakoś ułożyć moje życie, najmniejsze jego aspekty, staram się kontrolować i korygować swoje nawyki - robić wszystko tak jak trzeba, tak jak uważam, że być powinno. Staram się nauczyć robić małe rzeczy automatycznie i perfekcyjnie, tak aby nikt nie mógł mi nic zarzucić i żebym ja tym samym mogła zaoszczędzić czas (robiąc te rzeczy szybko i sprawnie) na sprawy, które mnie interesują, czyli rozwój osobisty. Chcę rozumieć i czuć siebie, swoje potrzeby, pragnienia. Spełniać się duchowo i intelektualnie. Ciągle myślę, że do tego dąże i chcę robić to poprzez te małe rzeczy, które staram się robić tak perfekcyjnie.

Pułapka? Myślę o wszystkim. Nie w pozytywnym tego wyrażeniu znaczenia. Myślę nad wszystkim. Każda najmniejsza czynność angażuje moje myślenie. Bezustanna aktywacja neuronów nie daje mi wykonywać tych małych rzeczy tak szybko i sprawnie jak bym tego chciała. Często zatrzymuję się, żeby pomyśleć - zastanowić się nad rzeczami, których często inni nie zauważają, bo nie muszą, bo jest to niepotrzebne, bo wiedzą, że te małe rutynowe lub częste czynności nie przybliżają ich do tego, czym pragną zająć się najbardziej.

Lubię mieć poczucie, że coś zrobiłam dobrze, że nie pozostawiłam sobie śladu, ani złej opinii, nawet takiej najmniejszej, o której się szybko zapomina. Chciałabym nie musieć rozpamiętywać tego, co przed chwilą robiłam, o czym rozmawiałam, analizować mojego zachowania w oczach innych. Ucząc się wykonywać sprawy tak jak należy staram się ograniczać ten czas, który spędzam na rozmyślaniach. Staram się nie doprowadzać do sytuacji, w których rozmyślania te będą mnie mimowolnie, delikatnie, lecz znacznie męczyć.

Może dlatego często łatwiej jest mi samej. Może dlatego jest tylko jedna osoba przy której mogę być w pełni sobą, bo pozwoliłam jej wejść do tego świata miliona małych myśli. Może wyolbrzymiam, a może ma tak każdy? Może wszyscy zastanawiami się nad sprawami nieistotnymi zamiast skupić się na tym co ważne. Próbuję i próbuję znaleźć na to sposób. Próbuję i próbuję. Wierzę, że kiedyś się uda.

Wciskam "publikuj" z błogim poczuciem zadania zakończonego. Nie śpię już od pięciu godzin, a ten wpis to tak naprawdę pierwsza rzecz, jaką dzisiaj zrobiłam.

12:23, shalisa
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 maja 2011
Planowanie

Najbardziej ze wszystkich rzeczy na świecie uwielbiam planować. Chyba właśnie do tego zostałam stworzona. Ostatnimi czasy, jak zapewne każdy i jak już wiele razy w mym krótkim życiu, postanowiłam wziąć się za siebie! Czyli poszerzać horyzonty w wielu znacznych dziedzinach życia, takich jak np. zdrowie, aktywność, regularny tryb życia, stosunki towarzyskie, pracowitość, odpoczynek, regeneracja. Słowem: znalezienie sposobu na pogodzenie wszystkich przyjemności i korzyści płynących z życia, jednocześnie nie pomijając spraw istotnych i odczuwając wewnętrzny spokój, harmonię, poczucie, że wszystko jest pod kontrolą, ważne sprawy są monitorowane a ciało i umysł się regenerują. Ach, cudownie. Dokładnie tak sobie wyobrażam spokój, spełnienie.

Z drugiej strony nie wiem czy nie chcę za wiele. Czy możłiwe jest pogodzić WSZYSTKO? Moje główne cele, wartości: kariera, miłość, rodzina. Chyba nawet w podanej kolejności, chociaż zauważam, że będąc "zwierzęciem społecznym" cierpię, gdy kontakty z innymi są zaniedbane, utrudnione. Kariera... Póki co studia, plany, kursy, szkolenia pozwalające mi znaleźć się na upragnionej ścieżce. Również zabawna historia - bo i tu marzeń mam kilka i jeszcze mam nadzieję i wierzę w to, że uda mi się posiąść wiedzę ekspercką w zakresie przynajmniej trzech dziedzin. Tak jest ze wszystkim za co tylko się zabiorę. Jeżeli się już za coś zabiorę to chcę robić dużo, objąć wszystko, a nawet jeszcze więcej. Natomiast jeśli nie robię nic - to nie robię NIC. A natłok planów, marzeń, chęci demotywuje mnie do produktywnośći. Paradoksalnie.

Nadal jestem w trakcie poszukiwania złotego środka.
Motywacja?

1. Miej czas na Pracę, to cena sukcesu.
2. Miej czas na Myślenie, to źródło potęgi.
3. Miej czas na Zabawę, to sekret młodości.
4. Miej czas na Czytanie, to podstawa wiedzy.
5. Miej czas na Modlitwę, to zmywa pył ziemi z powiek.
6. Miej czas na Przyjaciół, to źródło radości.
7. Miej czas na Miłość, to sakrament życia.
8. Miej czas na Marzenia, to wznosi Twoja dusze do gwiazd.
9. Miej czas na Śmiech, to pieśń pomagająca znosić trudy życia.
10. Miej czas na Planowanie, to sekret umożliwiający znalezienie
     czasu na dziewięć pierwszych punktów!

Autor nieznany

czwartek, 03 marca 2011
Kocham

Kocham to co się teraz dzieje. Kocham ten stan, kocham tę twórczość. Kocham tych ludzi, kocham zaangażowanie. Kocham lekkość, kocham innowację, kocham życie. Kocham te możliwości, kocham te aspiracje, kocham ambicje, kocham dążenia, kocham zadowolenie, kocham radość. Kocham ciężką pracę, kocham wytrzymałość, kocham ekscytację. Kocham nowość, kocham świeżość, kocham miłość. Kocham przyjaźń, kocham ludzi, kocham rzeczy. Kocham możliwości, powtarzam się?

a może to ta kawa, a może biorytm. Może Słońce, może idąca wiosna. A może rzeczywiście czuję się dobrze. Zaliczona sesja, nowe, ciekawsze przedmioty. Nowe, realne pomysły na biznes. Chęć do nauki, chęć do poznawania świata, siła, energia.

Tego Wam też życzę!
:)

12:16, shalisa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 lutego 2011
Będąc małym ministrantem

Jak to wytłumaczyć...

Rozpoczęliśmy nowe życie i mimo tego, że nie chodzimy do kościoła bardzo chciałam przyjąć w naszym nowym, małym mieszkanku księdza po kolędzie... Wierzę w Boga, czemu nie - czasami wierzę. Prawda jest taka, że ciągle jestem w trakcie poszukiwania tego w co wierzę. Zdarza mi się modlić, ale nie proszę o zbyt wiele, zazwyczaj nie jest to nawet modlitwa, lecz taka luźna rozmowa z Bogiem. Nie do końca jednak akceptuję kościół, choć ciągle mam małą nadzieję na zrozumienie tego, o co w tym wszystkim chodzi. O co chodzi ludziom. W co wierzą, co daje im wiara, co daje im życie w celibacie. No ale miałam jakiś taki kaprys, żeby przyjąć tego księdza, porozmawiać z nim i pozwolić na pobłogosławienie naszego nowego, małego mieszkanka.

Taki zwykły lutowy dzień. Całkiem słoneczny. Rozpoczęty dosyć pracowicie - czemu nie. Po ciężkim weekendzie pracy postanowiłam odpocząć dziś robiąc lekkie (przyznam też, że zaległe) porządki w naszym nowym, małym mieszkanku. Jako że jestem teraz w trakcie sesji, również robię wszystko, żeby tylko się nie uczyć. Około godziny 14.48 postanowiłam jednak wziąć się za pisanie ważnej pracy semestralnej, w końcu dziś są walentynki i gdy mąż wróci z pracy, chcę spędzić ten czas z nim, a nie z książkami. Pisanie planu poszło mi bardzo szybko, więc w pełni skupieniu i ciszy naszego nowego, małego mieszkanka, usiadłam przy biurku, wytężając mózg i wszystkie zmysły na pisaniu wstępu, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi (ten przeraźliwy dźwięk „dzzzz!”). Piekielnie się przestraszyłam, zaklęłam pod nosem i wstałam, żeby otworzyć, jak myślałam, mężowi chcącemu zrobić mi miłą niespodziankę wracając dziś wcześniej z pracy. Wkurzona bardziej na reakcję mojego organizmu (dziwne), niż na to, że ktoś dzwoni do drzwi, otworzyłam.

Ujrzałam tam małego chłopca, miał może 12 lat. Powiedział do mnie „szczęść Boże, przyjmujecie państwo księdza po kolędzie?” odpowiedziałam zaskoczona lecz automatycznie „bardzo mi przykro, ale nie, dziękuję”. Poszedł. Zamknęłam drzwi. Mieszały się we mnie przeróżne uczucia i nie mogłam przestać myśleć. Ten mały, przecudowny i przemiły chłopiec w stroju ministranta. Płynęła od niego taka dobroć, dziecięca niewinność. Trochę zaczęłam żałować, że nie chodzę do kościoła i nie dowiedziałam się o tym, że właśnie dziś będę mogła przyjąć księdza. Trochę żałuję, że nie było Ciebie w domu. Trochę to dziwne wszystko. Było mi trochę szkoda tego chłopca, mimo tego, że nic złego mu nie powiedziałam. To jest bardzo dziwne. Uwielbiam dzieci, i mniejsze i większe, ale często towarzyszy mi takie uczucie, że mi tych dzieci szkoda, mimo tego, że nic złego im się nie dzieje. To jest takie jakby profilaktyczne, żeby tylko nic złego im się nie stało. Bardzo bym chciała, żeby dzieci miały dorosłych za przykład DOROSŁEGO zachowania, słusznego, właściwego, pożądanego. Chciałabym, żeby dzieci miały komu ufać i przy kim się wychowywać. Chciałabym, żeby miały możliwość czerpać rozległą wiedzę z życia, żeby dorośli im to umożliwiali. Może właśnie to towarzyszące mi poczucie winy dotyczy tego, że chcę, żeby dzieci były wychowywane dobrze, ale zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo odpowiedzialnym trzeba być, żeby podjąć się tego wyzwania. Niestety wiele osób nie jest, niektórzy są nawet uwięzieni w własnych przekonaniach niszczących nie tylko ich życie, lecz również życie ich dzieci. Nie mogę się doczekać czasu, kiedy zdecydujemy się na dzieci, póki co jestem za młoda, żeby zapewnić moim dzieciom to, co bym chciała.

Dziwna sprawa z tym całym kościołem

Tagi: dzieci
16:21, shalisa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2